Leopold Staff, Chleb

Wiecznie tak samo jeszcze jak za czasów Piasta 
po łokcie umączone ręce dzierżąc w dzieży, 
zakwasem zaczyniony chleb ugniata świeży 
przejęta swym odwiecznym obrządkiem niewiasta.
 

Gdy wedle doświadczenia niechybnych probierzy 
nazajutrz ugniot miary właściwej dorasta, 
pierzyną ciepłą kryje ciało ciasta 
kędy cierpliwie pory wypieku doleży.

I uklepawszy w płaskie półkule miąższ miękki 
w gorący piec je wsuwa na długiej kociubie, 
skąd roztaczając zapach kuszący i miły. 

Wychodzą wnet pożywne razowe bochenki, 
brunatne i okrągłe ku piekarki chlubie 
jak widnokrąg zaoranych pól co chleb zrodziły.